środa, 23 lipca 2014

Rozdział 9

 Jak nigdy kazano mi przylecieć na konkurs, kwalifikacje, treningi i tym podobne później niż cała drużyna. Nie wiem, dlaczego, przecież reprezentacja to reprezentacja, wszyscy razem... Dojechałam do Klingenthal. Miałam zamiar wybrać się do ośrodka, ale nagle poczułam, jak w kieszeni wibruje mój dzwoniący telefon. Był to trener.
-Halo? Klaudia?-usłyszałam głos Kruczka od razu, gdy odebrałam.
-Trenerze, już jestem na miejscu! Szybciutko zamelduję się i od razu idę na treningi na skoczni!-pośpiesznie odpowiedziałam.
-Poczekaj, poczekaj-zaśmiał się polski szkoleniowiec-zanim odbędą się treningi, zanim pójdziesz do swojego pokoju, proszę abyś przyszła do sali nr 136 na krótkie spotkanie sztabu.
-Nie ma problemu, mam jak na mnie dość lekką torbę, więc za około 15 minut przyjdę-odparłam.
-Z mojej strony to wszystko Klaudusiu, do zobaczenia!-powiedział wesoło Łukasz.
-Do zobaczenia trenerze-pożegnałam się, po czym ruszyłam w drogę.
 Letnie Grand Prix dobiega końca, pojutrze bowiem już finał. Było całkiem nieźle, dobre lokaty naszych skoczków, Maciek Kot wygrał dwa konkursy, a w Wiśle w drużynówce zajęliśmy drugie miejsce. Prognoza pogody jak na razie obrazuje dobre warunki na ostatni konkurs LGP. To za dwa dni. Dzisiaj na niebie były gęste chmury. Uroki jesieni, bez bluzy lub cienkiej kurtki już się nie obejdzie. Weszłam nareszcie do ośrodka, od razu skierowałam się w stronę skrzydła budynku z  salami 100-145. Po krótkich poszukiwaniach znalazłam pomieszczenie, w którym odbędzie się spotkanie sztabu. Otworzyłam drzwi. Pierwszy powitał mnie Gębala.
-Witaj, jak tam w Polsce było samej?-uśmiechnął się.
-Nie najgorzej-puściłam oczko-a tak właściwie, to czemu kazaliście mi jako jedynej przyjechać dopiero dzisiaj?
W tej chwili zza pleców Łukasza i Grzegorza wyłoniła się dziewczyna w koszuli Reprezentacji Polski. Tak, skoczków narciarskich. Podobnego wzrostu co ja, rudowłosa, niebrzydka, może w moim wieku. Uśmiechała się do mnie. Po zmierzeniu jej wzrokiem od góry do dołu spojrzałam pytająco na trenera. Ten zaś powiedział:
-Poznaj Paulinę Dębicką. To będzie twoja pomocnica.
-Cześć-podała mi rękę-Paulina, krócej Paula. Słyszałam, że mimo pierwszego sezonu i to w dodatku letniego jesteś dobrym specjalistą. Miło będzie się uczyć od takiej osoby jak ty i pracować razem.
-Klaudia, miło mi-odpowiedziałam, po podaniu ręki. Tak, znacznie krócej zajęło mi przemówienie. Może to efekt zdziwienia (o niczym nie wiedziałam!).
-Przyjechałaś do nas później, aby Paula mogła trochę się poduczyć. Złapała naprawdę dobry kontakt z naszymi skoczkami-wytłumaczył mi Kruczek.
-Tylko z naszymi?-spytałam.
-Chcemy właśnie, abyś oprowadziła dzisiaj swoją nową koleżankę. Słyszeliśmy, że z innymi teami też trzymasz sztamę-powiedział z uśmiechem na twarzy polski szkoleniowiec-to wszystko kochani, widzimy się o czternastej na skoczni.
 Po chwili opuściliśmy pomieszczenie. Poszłam do recepcji, po czym skierowałam się w stronę mojego pokoju. Włożyłam klucze do zamka, ale w tą stronę, co trzeba nie zamierzały się przekręcać. Doszłam do wniosku, że drzwi są otwarte. Jak nigdy... Otworzyłam dzwi, a tam... A tam siedziała sobie Paulina na jednym z łóżek.
-Nie bądź zdziwiona, mamy razem pokój-podeszła do mnie-dzięki mnie masz koniec problemu siedzenia samej w dwuosobowym pokoju, a takie są ponoć najczęściej na konkursach.
-Tak się składa, że nie miałam z tym problemu-uśmiechnęłam się, sztucznie, bo miałam ochotę wyrzucić stąd rudowłosą dziewczynę.
-Aha. Ale będziesz miała towarzystwo chociaż w nocy, mniejsze prawdopodobieństwo, że przyśnią ci koszmary-wzięła ode mnie torbę podróżną i położyła na łóżku.
Po chwili szybko na nim usiadłam i rozpakowując swoją torbę, wycedziłam:
-Nie mam ŻADNYCH koszmarów...
Po kilkunastu minutach skończyłam układanie swoich rzeczy na półeczkach. Swoich półeczkach po swojej stronie, naturalnie.
-To kiedy oprowadzisz mnie i zapoznasz ze swoimi zagranicznymi przyjaciółmi?-odezwała się Paulina.
Chciałam odpowiedzieć coś w stylu ,,Wtedy, kiedy będę miała taką ochotę", ale mimowolnie z moich ust wydarło się:
-Możemy nawet teraz.
-Świetnie! Powinnam się ubrać w ładne ciuchy?-błyskawicznie wstała z łóżka.
-To zależy w jakim celu chcesz ich poznać?-skrzywiłam się lekko, prawie niewidocznie.
Po chwili ciszy Paulina spytała:
-A ty masz chłopaka? Albo szukasz skoczka, który mógłby nim być?
-Nie mam chłopaka, a po drugie... Nie wiem jak ty, ale ja jestem tutaj po to, żeby pracować, a nie szukać miłości na siłę!-lekko mówiąc, powiedziałam głośno.
 Jak na razie Paulinka tylko i wyłącznie mnie irytuje, ale mam nadzieję, że będzie lepiej... Bez słowa wyszłyśmy z pokoju, rudowłosa chciała skorzystać jeszcze z łazienki, więc zaczekałam. Nagle na horyzoncie, czyli po prostu korytarzu, pojawiła się Ewa Stoch, z którą od pierwszego spotkania w Wiśle zdążyłam już się zaprzyjaźnić. To naprawdę świetna dziewczyna i żona, z którą od razu znalazłam wspólny język, tematy do rozmów. Blondynka uśmiechnęła się na mój widok, po czym spytała:
-I jak nowa pomocnica?
-Nie wiem, czy to ja jestem przewrażliwiona czy zbyt nieufna, ale od razu mi się nie spodobała. W dodatku na każdym kroku denerwuje mnie swoimi tekścikami... Niewinnymi, jak to się mówi-cicho odpowiedziałam, po zapobiegawczym rozejrzeniu się we wszystkie strony.
-Z tobą jest wszystko w porządku, bo mi też ta fizjoterapeutka nie pasuje. Odnoszę wrażenie, że najważniejsze jest dla niej tutaj konieczne znalezienie chłopaka, oczywiście którym jest sławny, przystojny skoczek-kiwnęła twierdząco głową Ewa.
-Wiesz, ja nie mam zielonego pojęcia, co się tutaj działo pod moją nieobecność. Mam nadzieję, że gdy będziemy same to mi opowiesz jak skoczkowie się zachowywali. Ponoć ją polubili bardzo...-wzruszyłam ramionami.
-Spokojnie, nie tak bardzo jak ciebie-parsknęła śmiechem pani Stoch-nie dostań na tym punkcie obsesji. Ale mogę ci teraz wyjawić, że Paula coś do naszego Skarba się klei. A najlepszy jest fakt, że dla Skarba to się chyba bardzo podoba!
-Co?-wytrzeszczyłam szeroko oczy.
-Już idzie-szepnęła Ewka-noo, to do zobaczenia kochana-dostałam jeszcze buziaka w policzek, po czym wróciła do swojego pokoju.
Wskazałam ręką na schody. W tym kierunku po chwili się udałyśmy. Przeszłyśmy po korytarzach, w których znajdowały się pokoje skoczków innych drużyn Europy i świata. Pech, że nikogo tam nie było. Wyszłyśmy na dwór, a tam... Alexander Poitner? Szukamy dalej. Poszłyśmy do parku. Nagle (nagle dla Pauli) zatrzymałam się. Spokojnie jeździłam wzrokiem po dużych, a nawet pięknych drzewach, wydawało mi się, że jest w nich odrobina magii. Przeważały świerki i sosny, ale zdarzały się i liściaste wyjątki. Na ziemi leżały duże, ładne szyszki, ścieżki były z kamieni. Po obu brzegach dróżek co jakiś czas pojawiały się duże ławki. Piękny park, zimą, a także teraz musi tutaj być bardzo romantycznie. Wieczorami, zarówno jak i w ciągu dnia. Zaczęłam rozmarzać o idealnym księciu, jednak z tego stanu w pewnym momencie wyrwała mnie moja pomocnica.
-Halo, tu ziemia-zaczęła mi machać ręką przed oczami Paulina-co ty widzisz w tych drzewach?
-Nie podoba ci się tutaj?-spytałam zdziwiona.
-Podoba mi się, ale chyba miałyśmy kogoś szukać?-odpowiedziała dziewczyna, po czym złapała mnie za rękę i zaczęła prowadzić jak jakąś małą, nieposłuszną dziewczynkę.
-Ej, pamiętaj, że to ja jestem twoją przełożoną-zaśmiałam się, po czym wyzwoliłam swoją dłoń z uścisku-a co do poszukiwań, to masz jakieś specjalne życzenia?
-Hmm... tak. Austriacy, Niemcy i Słoweńcy. Najbardziej te drużyny chcę poznać.
 Przeszłyśmy mniej niż pół parku, okazał się on bowiem zbyt wielki jak na naszą cierpliwość. Paulina posmutniała, liczyła, że pozna już teraz i w tym momencie wielki świat zimowych sław, talentów i sportu. Cóż, nie wszystko jest łatwe i po naszej myśli. Powoli zbliżałyśmy się do drzwi wejściowych hotelu.
-Wiesz, co? Wieczorem kogoś spotkamy na 100 procent. Tak! Wieczorem będziemy szukać!-niespodziewanie krzyknęła rudowłosa.
Od razu coś mi się przypomniało. No tak... To przecież dzisiaj mam umówioną kolację z Geigerem, Wellingerem i Krausem! Po chwili zamyślenia odparłam:
-Tylko że ja nie mogę dzisiaj, mam zajęty wieczór. Ale przecież możesz poprosić naszych skoczków, żeby poznali cię z Autami, Niemcami i Słoweńcami!
-Co? Klaudia!-jęknęła z zawodem-a z kim to masz zajęty wieczór?
-Kolacja z Niemcami-cicho powiedziałam.
-W takim razie zabierzesz mnie ze sobą!-wypaliła dziewczyna.
-Tylko że ja nie wiem, czy...-zaczęłam, jednak ta tylko machnęła ręką i powiedziała:
-Im też spodoba się ten pomysł.
Po chwili wyszła dumnie kilka kroków przede mnie. Ja tylko przewróciłam oczami i skrzyżowałam naburmuszona ręce. Nie bądź taka pewna siebie...
Uniosłam swój wzrok do góry, zobaczyłam w dość bliskiej odległości Geigera i... już stojącą obok i dyskutującą z nim PAULINĘ? Nawet nie zauważyłam, jak przyśpieszyła, żeby go spotkać. Leniwie podeszłam do Niemca i Polki, kiwnęłam lekko głową w stronę chłopaka w geście powitania. Ten zwrócił się do mnie:
-Humorek nie dopisuje?
-Coo, kto tak powiedział?-uniosłam brwi w celu otrzymania wyjaśnień.
-Przecież widzę twój grymas na twarzy-odpowiedział.
-Już nie-sztucznie się uśmiechnęłam.
-Fajnie, że na kolacji zjawisz się z Pauliną-zmienił temat Karl.
-Super, już nie mogę się doczekać!-zaśmiała się rudowłosa.
Zobaczyłam przez szybę w dzwiach wejściowych Maćka wchodzącego po schodach, w związku z czym przeprosiłam towarzyszy i od razu udałam się w stronę Skarba.
-Hej, Kocurze!-krzyknęłam po dogonieniu bruneta.
-Nareszcie!-dał mi buziaka w policzek-trochę się u nas pozmieniało na czas twojej nieobecności.
-Czy jest coś jeszcze poza tym, że doszła do nas Paulina Dębicka?-spytałam dociekliwie.
-Nie, w sumie tylko o to mi chodziło. I jak podoba ci się twoja pomocnica?
-Na razie okej, tylko muszę ją jeszcze bardziej poznać. A tobie?-zaśmiałam się.
-Super dziewczyna, bardzo, bardzo ją polubiłem! Dowcipna, wesoła i ładna w dodatku!-zaczął zachwycać się Kot.
Spojrzałam na Maćka podejrzliwie i odparłam:
-Czy nie za bardzo? A może ci się podoba w wiadomo jakim sensie?
-A co, jesteś o mnie zazdrosna?-zaśmiał się zalotnie Kocur.
Pomyślałam chwilę, jednak nie mogłam znaleźć jakiejś sensownej odpowiedzi. Na złość, nic mi nie przychodziło do głowy.
-Twoje milczenie oznacza odpowiedź o treści tak!-krzyknął na cały korytarz Kocur.
-Ooo! Klaudia zazdrosna o Skarba!-wrzasnął Żyła, który niespodziewanie pojawił się na horyzoncie-się porobiło, hehe!
-Wiewiór, ale ja nic nie odpowiedziałam...-przewróciłam teatralnie oczami.
-Bo, heh, zaprzeczyć no, hehehe, nie chciałaś!-zaczął śmiać się Piotrek.
-Dajcie wy mi wszyscy święty spokój, hehehe!-odparłam, żartobliwie podkreślając ostatnie słowo swojej wypowiedzi, po czym wróciłam do pokoju.
 Kilka godzin później, w tym jedna po treningu na skoczni. Siedziałam obrażona na łóżku, pisząc ze swoją siostrą. Nie byłam obrażona na Kota, Dębicką, czy Żyłę. Byłam obrażona na siebie, że dopuściłam do takiej sytuacji. Znając Polaków, spodziewałam się dowcipów w stronę moją i Macieja na treningach. Ale oni przesadzali! Nagle z łazienki dobiegł głos Pauliny, malującej chyba równocześnie usta:
-Klaudia, musimy się już zbierać!
Po chwili weszła do pokoju... najbardziej łagodnie, jak tylko się da to ujmując, miała chyba litr tuszu na rzęsach i kilogram wściekle różowej szminki na ustach.
-Tylko wiesz... my nie idziemy do wytwornej, eleganckiej restauracji, nie potrzebujesz jeszcze do tego makijażu sukni balowej-powiedziałam.
-Ale ja biorę te woskowane legginsy, szpilki i tą koszulkę z ozdobnym kołnieżykiem-wskazała mi na ciuchy ułożone na jej łóżku.
-Fascynujące-wyjęłam z szafki swoje rzeczy i poszłam przebrać się do łazienki.
Ja miałam na sobie ostatecznie bawarską koszulę w kratę, biały zegarek wysadzany diamentami na ręce, jasne przecierane jeansy rurki i skórzane botki. I makijaż składający się z bezbarwnego błyszczyka, minimalnej ilości tuszu do rzęs i kresek na powiekach. Czyli różnica między mną a moją nową koleżanką jest. Miałyśmy wychodzić, ale ktoś zadzwonił do Pauliny. Pierwsza wyszłam z pokoju, gdyż nie miałam potrzeby podsłuchiwania jej rozmowy. Dreptałam powolutku pod drzwiami w oczekiwaniu na dziewczynę. Niespodziewanie przed moimi oczami wyrósł Peter.
-O, cześć!-uśmiechnęłam się, odsłaniając swoje białe ząbki.
-Co tak ładnie ubrana, wybierasz się gdzieś?-przytulił mnie Pero, pytając.
-Aaa, tak objaśnić co nieco nowej koleżance-odpowiedziałam po krótkim namyśle-a ty co u nas robisz?
-Gonię po całym hotelu Jakę, który zwiał z moim telefonem-odparł Słoweniec-nie widziałaś go może?
-Nie, dopiero tu wyszłam-zaprzeczyłam.
Nagle na korytarzu pojawiła się Paulina, która na widok przyjacielsko obejmującego mnie Pero nieco uniosła brwi. My natomiast od razu stanęliśmy wyprostowani jak struny.
-Peter Prevc? Ja nazywam się Paulina Dębicka, jestem fizjoterapeutką pomagającą Klaudii. Miło mi ciebie poznać-podała dłoń chłopakowi od razu, gdy tylko byłam od niego nieco dalej.
-Mnie również-odpowiedział uprzejmie Prevc.
-My niestety musimy iść, ale z pewnością jeszcze się spotkamy!-zaśmiała się Paula.
Pożegnała się ze Słoweńcem, po czym ja uczyniłam podobnie i... poszłyśmy. Rzekomo w stronę recepcji, gdyż tam, jak powiedziała mi dziewczyna, mamy spotkać się z Niemcami i razem pójść na kolację. Cicho, bez słowa zmierzałyśmy do celu, jednak po około minucie przerwała to Paulina.
-Czy coś was łączy?-spytała.
-Przyjaźń.
Dziewczyna w odpowiedzi tylko kiwnęła głową.
 Przy recepcji czekali już na nas Karl, Andreas i Marinus. Po poznaniu tych dwóch ostatnich, wyruszyliśmy w drogę do restauracji, której umiejscowienie na mapie niemieckiego Klingenthal nie jest mi znane. Z resztą, podobnie jak mojej rudowłosej towarzyszce.

Oj tak, czasami mam tendencję do zamieszania akcji. I wczoraj wpadłam właśnie na pomysł wprowadzenia nowej bohaterki (Pauli), żeby za jej pomocą trochę namieszać tutaj :3 A dzisiaj, jak widzicie, już wszystko na bloggerze napisane. Myślę, że następny rozdział to będzie już Puchar Świata. Nie obiecuję na 100 procent, ale najprawdopodobniej tak się stanie. Jest owszem lato, ale raczej śnieg w wyobraźni nikomu nie zaszkodzi :D Nexta spodziewajcie się dość szybko, pozdrawiam! 

Klaudia

7 komentarzy:

  1. eeeej! nie zgadzam się...ja chcę już nexta :D
    super rozdział...fajnie że trochę zamieszasz tym pustakiem do pomocy (byle nie za bardzo)
    P.S.(alexandra1902 z aska..jakbyś mogła to informuj)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojniee :D Postaram się opublikować jutro, wystarczy jeszcze dopracować i sprawdzić :) Katastrofy na miarę światową to rudowłosa pomocnica raczej nie wyrządzi..
      Oczywiście będę informować ;)

      Usuń
  2. Musze się przyznać, że mnie zaskoczyłaś tym rozdziałem. Ale dobrze że codziennie wchodze na twoje opowiadanie. Tak szczerze to Paulina wcale nie jest taka zła ;) Przecież jest miła, przyjacielska a to że chce znaleźć chłopaka to chyba nic złego :p Oczywiście najlepsza była akcja z Peterem ;) Błagam cie, niech się w końcu między nimi coś zadzieje. Tak więc życzę duuużo weny i czekam na kolejny rozdział :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przytulaski z Peterem jako wisienka na torcie :3 Mam już kilka pomysłów na coś więcej niż buziaki w policzek.. Lecz wszystko z czasem i następnymi rozdziałami ;) Dziękuję, postaram się opublikować jak najszybciej :)

      Usuń
  3. Emmm... Ta Paulina nie podoba mi się. Dokładnie jak dziewczynom! Peterowi chyba też nie :) No, bo kurcze ona jakaś taka tylko do podrywu! Jej makijaż mnie powala... Wszędzie się wciska... I w ogóle jakoś mi się nie wydaje, że ona do Klaudii pasuje!!! Wydaje się taką luzacką babą, której wszystko wolno, ehh...
    A tak z innej beczki to Pero... Kocham go <333 Już takie stosunki :) No ale mnie rozczulił :D Oni tak słodko, ale nie zapominajmy, że to TYLKO przyjaźń :P
    A Polscy skoczkowie, to prawda umieją podogryzać :P I może być to wkurzające. A tak szczerze to ja bym się nieźle na nich fochnęła na miejscu Klaudii =)
    A ta sytuacja z Jaką i Peterem rozwalasz mnie dziewczyno :)) Dwóch moich ukochanych Słoweńców (+Cene) i to z taką historyjką :D Cały czas mam jeszcze banana na twarzy ;)
    A poprzedniego rozdziału nie skomentowałam, bo u cioci byłam =P Domen w etapie zmiany nastrojów xD Hahahahhahahahaha :))))) To mnie rozwaliło na maxa :D Ale on coś podejrzewa a propos naszej dwójeczki ♥ Ciekawe czy ma dla nich te autografy :P I to zerwanie z dziewczyną- buhahahahahaha :D No gość mi się już podoba z tymi swoimi wahaniami hormonków ;))
    Zapraszam do mnie, bo nie wiem czy czytałaś:
    ski-jump-love.blogspot.com
    Rozdział nie długo? :D To świetnie tylko, że mnie do 14 nie ma :/// Ale czekam i nadrobię ;))
    A wybierasz się na LGP do Wisły? :)
    Nie mogę się bardziej rozpisać, bo mama goni- choć bym chciała =P
    Pozdrawiam kochana ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chodzi mi, czy Klaudia ma dla Jaki, Petera, Cenego i chyba Domena autografy od piłkarzy ;D

      Usuń
    2. Paula nie spodobała się dziewczynom, a Peter jak zawsze chciał być miły i kulturalny... mimo że ona przerwała ich słodką scenkę. Kto wie, czy on akurat wtedy nie chciał czegoś więcej? :D
      Domen to nastolatek, trzeba go wspierać w tym czasie a nie wyśmiewamy się z chłopaka :') Autografy już rzekomo dała, bo tutaj już koniec LGP, a Wisła na początku była, a tam obiecała dać je chłopakom :p
      Mimo, że bym bardzo chciała to nie pojadę na LGP bo w tą sobotę wypada mi wesele, a Mazury to jeszcze drugi koniec Polski w stosunku do Wisły :C
      Pozdrawiam! ;*

      Usuń

Śmiało komentujcie, przedstawiajcie swoje opinie! ;)