Już miałam kilka spotkań przygotowawczych ze sztabem i trenerem. Na razie wszystko jest w porządku, Łukasz Kruczek i reszta są bardzo miłymi ludźmi. Teraz wkładam do walizki ostatnie swoje rzeczy. Za kilka godzin wylatujemy z kadrą do Turcji na dwa tygodnie sezonu przygotowawczego, do ośrodka w Antalyi. W saloniku mieszkania przebywałam z moimi współlokatorkami. Są nimi Iza studiująca arabistykę na UJ, Majka studiująca politologię i Asia, która uczy się także na Akademii Wychowania Fizycznego.
-Masakra, wrócisz z Turcji na trochę tutaj, a później się wyprowadzasz!-jęknęła Iza, z którą najbardziej z dziewczyn się zaprzyjaźniłam.
-Takie życie, kochana Arabko! Wyślę wam pocztówkę ze wszystkich skoczni narciarskich świata-zaśmiałam się, wkładając ostatnie spodenki do walizki. Przed tym jeszcze był mój reprezentacyjny strój. Tak, własny, biało-czerwony komplet ubrań od 4F. Wspaniałe uczucie! Zapięłam obszerny bagaż i usiadłam na nim.
-Dziewczyny, chyba nasz obiad jest gotoowy!-pobiegła do kuchni Aśka, chwilę potem zaczęła przynosić talerze dla naszej czwórki. Nachyliłam się nad daniem. Schab ze śliwką, surówka i purée z ziemniaków. Oblizałam usta ze smakiem. Moja koleżanka trenująca siatkówkę okazuje się także niezłym kucharzem.
-Pyszne, o matko, ty Aśka do masterchefa idź!-krzyknęła Majka, mając pełną buzię ziemniaków. Wszystkie wybuchłyśmy głośnym śmiechem.
-Akurat w Krakowie, czemu nie?-uśmiechnęłam się do utalentowanej kulinarnie koleżanki.
Dostałam właśnie sms-a. Spojrzałam na ekran swojego Iphone'a. Czego on znowu chce?! Im więcej pisze, tym bardziej nie mogę o nim zapomnieć!
Piszę to poraz setny. Wróć do mnie, nadal nie rozumiem, dlaczego to zrobiłaś. Spotkaj się ze mną, proszę
Michał
W kółko takie wiadomości, w kółko. Rzuciłam nerwowo telefonem. Maja uniosła z zaciekawieniem brwi. Spytała:-Co się stało, Klaudia?
-Nic, nic. Ojej, późno już, muszę zaraz iść na lotnisko-odpowiedziałam, po czym wstałam i poszłam przytargać walizkę do korytarza.
Kilkanaście minut później pożegnałam się z koleżankami i wyszłam z klatki. Zmierzałam w stronę przystanku autobusowego. Nagle na horyzoncie pojawił się on. Serce mi zadrżało. To blondyn, skate. Chyba sobie zrobił tunele, takie małe pasują do niego. Zatarasował mi drogę. Próbowałam go wyminąć, ale on nie dał mi za wygraną. Powiedział:
-Gratuluję. Wiem, że jedziesz teraz do Turcji. Zmieniłem się, uwierz mi, nie mogę bez ciebie...
-Nie, Michał. To niemożliwe. Śpieszę się, przepuść mnie- odparłam twardo. Udawałam, tak, najchętniej rzuciłabym mu się w ramiona. Ale nie mogę... Odchodziłam z miejsca naszego niezbyt długiego spotkania z trudem hamując łzy.
-Wiedz, że będę czekać!-krzyknął jeszcze gdzieś z oddali blondyn.
Poszłam na przystanek. Przez naszą rozmowę ledwo co zdążyłam na autobus. Po 5 minutach pojazd krakowskiej komunikacji miejskiej zatrzymał się przed lotniskiem Balice.
***
Szumiały kółka mojej walizki, które właśnie zaczęły jedździć po kafelkach lotniska. Weszłam niepewnie, przed moimi oczami ukazał się ogromny napis Kraków-Balice Airport. Szukałam wzrokiem skoczków, Kruczek powiedział mi, abym do nich podeszła i czekała wraz z nimi na odprawę i inne kontrole. Z oddali zauważyłam sylwetkę Kamila Stocha, lidera polskiego teamu po zakończeniu kariery przez Adama Małysza. Po chwili zobaczyłam i resztę skoczków. Towarzyszyło mi lekkie poddenerwowanie. Z jednej strony nie mogłam doczekać się tej chwili, z drugiej- nie wiedziałam, jak ja wypadnę i jacy oni dla mnie będą. Wzięłam głęboki oddech. Trzeba podnieść głowę do góry, przełamać lęki i zrobić to. Po prostu zrobić to. Ruszyłam w stronę polskich skoczków. Stoch obrócił się i uśmiechnął na mój widok.
-Cześć, jestem Klaudia Krzatkowska-uśmiechnęłam się do wszystkich tutaj zebranych-wasza nowa fizjoterapeutka.
-Tak właśnie myślałem. Brunetka, jak mówił trener, wszystko się zgadza-odezwał się Kamil z życzliwością w głosie.
-Witaj na pokładzie koleżanko!-wydarł się na całe lotnisko Piotr Żyła, aż wszyscy przechodzący obok obejrzeli się, co się dzieje w naszym towarzystwie. Kilka minut później zapoznałam się z prawie wszystkimi skoczkami, został jeszcze tylko Maciej Kot. Ten cały czas uważnie mi się przyglądał. Podeszłam do niego. Brunet, nie oszukujmy się, przystojny brunet pierwszy podał mi rękę, mówiąc:
-Hej koleżanko, mogę tak powiedzieć, nie?
-Oczywiście, że można. Uroki AWFu w końcu!-wesoło odpowiedziałam. Tego pana znam od jakiegoś czasu, kilka rozmów, a nawet wymiana numerów telefonów komórkowych.
Dobrze się czułam w ich towarzystwie. Chłopacy nie szczędzili od wielu żarcików. W dodatku byli bardzo mili. To się nazywa dobry start, początek w kadrze wymarzony, krótko mówiąc. Atmosfefa była wśród nas luźna. Nagle Dawid Kubacki krzyknął do nas:
-Ej, chłopaki, trener idzie!!!
Wszyscy stanęli niemalże na baczność, aczkolwiek każdy z uśmiechniętą buźką. Tak, w naszą stronę zmierzał polski szkoleniowiec wraz z resztą sztabu. Piotrek chyba nie wytrzymał i musiał ze śmiechem skomentować wypowiedź kolegi, uroczego blondynka Kubackiego:
-Dawidzie, w takim razie mamy Klaudiusza w drużynie!
Wszyscy zaczęli się chichrać, ja też. Łukasz Kruczek na ten widok uniósł lekko brwi.
-Co tak was rozbawiło?-spytał z uśmiechem.
-Aaa, bo blondi zapomniał, że w teamie mamy od teraz dziewczynę-odpowiedział Żyła.
-I jak?-uśmiechnął się do mnie trener.
-Bardzo fajni podopieczni, trenerze! I do tego utalentowani z tego, co mi się wydaje...-powiedziałam.
-Nam też odpowiada bardzo ta fizjoterapeutka!-zaśmiał się Stefan Hula.
-Czyli Maciuś dobrze nam polecił, kogo wybrać-rozłożył gościnnie ręce Kruczek-zapraszam na odprawę, moi drodzy!
Co? Przesłyszałam się? Maciek mnie polecił polskiemu związkowi narciarskiemu? Zdębiałam. Gdy szliśmy na kontrolę spojrzałam na Kota pytająco. Naprawdę to zrobił dla mnie? Przecież wcale tak dobrze mnie nie zna... Brunet zauważywszy mój gest lekko się uśmiechnął i kiwnął głową twierdząco. O matko. Po różnych ceregielach towarzyszących wraz z odlotem nareszcie znaleźliśmy się na pokładzie samolotu lecącego do Turcji. Przypadło mi siedzieć obok Maćka. Chciałam już usiąść na miejscu, gdy wciął mi się w paradę właśnie Kot.
-Ja koniecznie przy oknie-dodał, po czym zajął tam właśnie miejsce. Przewróciłam oczami, po czym także usiadłam. Chwilę rozmawialiśmy o różnych tematach. Ja nagle szepnęłam cicho: Dziękuję...
-Wiedziałem, kogo polecić. Pod dziekanatem, jak z pasją tłumaczyłaś mi różne rzeczy dotyczące fizjoterapii, zrozumiałem, że jesteś do tego stworzona. A wypadła taka okazja, że odszedł nasz stary fizjoterapeuta... stwierdziłem, że warto by trochę pomóc takiemu talentowi-odpowiedział brunet.
-Jesteś wielki!-dopowiedziałam jeszcze. Potem zanurzyłam swoje uszy w białych słuchawkach beats by dre. Przy rytmach Blue Jeans Lany Del Rey nawet nie pamiętam, kiedy usnęłam.
Ktoś ściągnął mi beatsy i krzyknął:
-Pobudka, proszę pani!
Był to głos Pietrasa. Od razu zerwałam się na równe nogi.
-Nie mogę się doczekać tej błękitnej wody...-marzycielsko powiedział Klemens.
-Matko, jak tu gorąco jest! Musimy się przebrać natychmiast!-jęknął Dawid.
-Tutaj raczej tego nie zrobisz, a musisz jeszcze przetrzymać 10 minut w autokarze. Dopiero w hotelu, blondi-odezwałam się do kolegi.
Tak, potem krótka podróż, tym razem lądowa. W busiku na szczęście była klimatyzacja. Znowu wszystkim wróciły dobre humory. W doborowym towarzystwie niecały kwadrans szybko zleciał. Wyszliśmy z autokaru, wszyscy zaczęliśmy się rozciągać. Świetny ośrodek. Każdy znajdzie sobie tutaj coś dla siebie! Rozeszliśmy się do swoich pokoi. Pojedyncze, aczkolwiek dwie osoby miały jeden taras. Ale ten taras jest duży, nawet wielki. Ogółem komfort i luksusik. Czyli to, co młoda Klaudia lubi najbardziej. Rozpakowałam się, przebrałam i rzuciłam na łóżku, chcąc trochę odpocząć.
Oto więc pierwszy rozdział, zaczynamy w scenerii wakacyjnej. Oj, ale zimowej będzie tyle, że hoho!
Jutro na pewno nie wstawię nexta, gdyż mam bal szóstoklasisty. Już powoli czuję zapach opuszczania swojej pierwszej szkoły... W sobotę okaże się czy będzie nowy rozdział czy nie, od tego, jak będę zmęczona po egzaminie na certyfikat ;)
A tak z innej beczki- już dzisiaj brazylijski mundial! Przez najbliższe 30 dni piłkarskie święto! :))
Do zobaczenia za dwa, trzy dni!
Klaudia
Gdy to czytałam bardzo mnie wciągnęło ! <3
OdpowiedzUsuńUff, to dobrze! :D
UsuńHaha Dawid wygrał ten rozdział. "Chłopaki, trener idzie!". Do tego Piotrek dorzucił Klaudiusza i padłam XD
OdpowiedzUsuń